O autorze
Sylwia Skorstad – dziennikarka, na stałe współpracuje z portalami Nportal.no i Republika Kobiet. Pracowała między innymi w miesięcznikach „Żyjmy dłużej” oraz „Boutique”. W 2007 roku przeniosła się z Polski do norweskiego Trondheim. W ostatnich latach publikowała między innymi we „Wprost”, „Newsweeku”, „Przekroju”, „Nowej Fantastyce”, fineLIfe.pl, podejmując głównie tematy związane ze Skandynawią. Pisze opowiadania, interesuje się literaturą nordycką.

Pierwszy eksplorator Marsa już się narodził

Astronauci na festiwalu naukowym Starmus
Astronauci na festiwalu naukowym Starmus Trond Sverre Kristiansen/NTNU
Astronauci, którzy uczestniczyli w lotach kosmicznych na Księżyc, są przekonani, że należy wznowić podróże w kosmos i zorganizować lot załogowy na Marsa.

Trzech z garstki żyjących astronautów, którzy dotknęli stopami Księżyca, spotkało się niedawno w Norwegii na festiwalu naukowym Starmus. W dyskusji z astrofizykiem Neilem deGrasse Tysonem Buzz Aldrin (misja Apollo 11), Charlie Duke (misja Apollo 16) i Harrison Schmitt (misja Apollo 17) rozważali możliwość wznowienia programu kosmicznego, a także dzielili się wspomnieniami ze swoich wypraw.

- Człowiek, który stanie na powierzchni Marsa, już się narodził – twierdził z przekonaniem Schmitt, a następnie dorzucił: – Powtarzam to od 50 lat.

Zdaniem astronautów zdobycie Marsa będzie o wiele łatwiejsze, jeśli najpierw wznowimy program lotów na Księżyc. W opinii Aldrina tylko w taki sposób przygotujemy pokolenie nowych astronautów, bo bez doświadczeń na Srebrnym Globie nie podołają oni trudom misja na Marsa. Członkowie programów Apollo wierzą, iż decyzja w tej sprawie zapadnie już w ciągu 2-3 lat, zaś na Czerwoną Planetę możemy wyruszyć w ciągu 2-3 kolejnych dekad.

Bez ryzyka nie ma zabawy

W opinii Charliego Duke’a przyszłością lotów kosmicznych nie są automaty, a ludzie. Członek misji Apollo 16 jest przekonany, iż szybko rozwijająca się technologia jest naszym sprzymierzeńcem w eksplorowaniu Układu Słonecznego, ale nie zastąpi człowieka.

Pytani o ryzyko astronauci przyznali, że nie da się go wyeliminować z programu podboju kosmosu. Każdy kandydat na astronautę musi zaakceptować fakt, że chociaż zespół naziemny zrobi wszystko, co w jego mocy, by mu pomóc, loty kosmiczne nigdy nie będą w 100% bezpieczne. Już sama ekspozycja na warunki kosmiczne, w tym nieważkość i promieniowanie, jest dla ludzkiego organizmu wyzwaniem.

Buzz Aldrin wspominał, że po lądowaniu na Księżycu byli z Neilem Armstrongiem tak podekscytowani, iż szczegóły pierwszych minut na powierzchni Srebrnego Globu uleciały im z pamięci i potem wielokrotnie się o nie spierali. Duke wyznał, iż jego lądowanie na Księżycu odbyło się 6 godzin później niż planowano, a od przerwania misji zejścia na Srebrny Glob dzieliło go tylko 17 sekund.

Harrison Schmitt odniósł się do kwestii kosztów programów kosmicznych:
- Zawsze powtarzam przy takich okazjach, że na Księżyc nie wydaliśmy ani centa. Czy nikt nie widzi, że pieniądze, jakie zostały wydane na program kosmiczny, trafiły do kieszeni wykonawców na Ziemi? Dały tysiące miejsc pracy i dziesiątki wynalazków, których używamy codziennie.

Życie po kosmosie
Charlie Duke zadeklarował, że pobyt na Księżycu był jednym z najważniejszych momentów jego życia. „Po czymś takim nie musisz pisać w CV nic innego” – żartował. Mówił, że doświadczenia zebrane w przestrzeni kosmicznej służą mu do tej pory. Dzięki pracy w NASA nauczył się między innymi przywiązywać wagę do detali i być przygotowanym na wszystko.

To samo podkreślała obecna na festiwalu astronautka Sandra Magnus (157 dni w kosmosie), obecnie dyrektor Amerykańskiego Instytutu Aeronautyki i Astronautyki. Mówiła, że rzadko co jest w stanie wyprowadzić ją z równowagi. Kiedy współpracownicy lub podwładni raportują niepowodzenie bądź błąd, jej pierwsze pytanie to: „Czy ktoś umarł?”. Jeśli odpowiedź jest przecząca, Magnus wie, że nie należy wpadać w alarmistyczny ton.

O stoickim spokoju, jaki dają doświadczenia z kosmosu, wspominał również astronauta, pułkownik Terry Virts (213 dni w kosmosie).

- Podczas szkolenia przygotowują cię na każdy scenariusz, na przykład jednoczesną awarię 10 różnych systemów, co w rzeczywistości graniczy z niemożliwym – tłumaczył. – Po czymś takim niestraszne są ci problemy dnia codziennego, korek na autostradzie czy pęknięta rura. Zyskujesz świadomość, że na wszystko można znaleźć rozwiązanie, potrzeba ci tylko czasu.

„Get your ass to Mars”
W opinii obecnych na Starmus astronautów misja na Marsa stanie się wkrótce wspólnym celem ludzkości. Będzie wymagała zaangażowania podmiotów państwowych i prywatnych, współpracy międzynarodowej oraz dojrzałości politycznej.

- Jeśli będziemy się spierać, jak duży kawałek kosmicznego tortu każdemu przypadnie, to możliwe, że ta misja się nie powiedzie – ostrzegał Harrison Schmitt.

Charlie Duke podkreślał, iż do misji marsjańskiej potrzeba doświadczenia i pewności siebie, bo na Czerwonej Planecie nie będzie „hello Houston” - komunikacja z Ziemią będzie opóźniona. Aldrin, jeden z największych entuzjastów wyprawy na Marsa, wystąpił w swojej ulubionej koszulce z napisem „Get your ass to Mars”. Pytani o to, czy sami ponownie podjęliby się lotu w kosmos, astronauci misji Apollo twierdzili, że oddają pola młodym pokoleniom.

Starmus IV, Trondheim, Norway, hosted by the Norwegian University of Science and Technology.
Trwa ładowanie komentarzy...