O autorze
Sylwia Skorstad – dziennikarka, na stałe współpracuje z portalami Nportal.no i Republika Kobiet. Pracowała między innymi w miesięcznikach „Żyjmy dłużej” oraz „Boutique”. W 2007 roku przeniosła się z Polski do norweskiego Trondheim. W ostatnich latach publikowała między innymi we „Wprost”, „Newsweeku”, „Przekroju”, „Nowej Fantastyce”, fineLIfe.pl, podejmując głównie tematy związane ze Skandynawią. Pisze opowiadania, interesuje się literaturą nordycką.

Larry King o współczesnych mediach

Larry King przepytywany przez jednego z pomysłodawców festiwalu Starmus.
Larry King przepytywany przez jednego z pomysłodawców festiwalu Starmus. Max Alexander/Starmus IV
Larry King miał w Norwegii mówić o walce z „fake news”. Zamiast tego przytaczał anegdoty, dzielił się wiedzą na temat dziennikarstwa i opowiadał o sobie.

W ponad sześćdziesięcioletniej karierze dziennikarskiej Larry King przeprowadził już 55 000 wywiadów. Zaczynał w lokalnym radio na Florydzie, następnie pracował w radio publicznym, z czasem zaczął prowadzić autorski program „Larry King Live” w stacji CNN. Otrzymał szereg nagród, w tym Peabody Award. Kiedy postanowił zakończyć współpracę ze znaną stacją telewizyjną, żegnali go prezydenci Barack Obama i Bill Clinton. Jest wciąż aktywny zawodowo, prowadzi program o tematyce politycznej o nazwie „Politicking with Larry King”.

Osiemdziesięciotrzyletni amerykański dziennikarz i producent przyjechał na festiwal naukowy Starmus do Norwegii, by moderować dyskusję najwybitniejszych naukowców o problemach współczesnego świata. Jednocześnie sam został bohaterem wywiadu, jaki na scenie Trondheim Spektrum przeprowadził z nim astrofizyk Garik Israelian. King nie czuł się dobrze na fotelu rozmówcy – gubił wątki, od odpowiedzi uciekał w dykteryjki. Zapomniał też, że w Norwegii można żartować ze wszystkiego z wyjątkiem rodziny królewskiej. Wchodząc na scenę rzucił w stronę siedzącej w pierwszym rzędzie pary książęcej, że to on „jest tu królem”. Mimo wszystko spotkał się z ciepłym przyjęciem, sympatię zjednując sobie poczuciem humoru.

8,5 minuty uwagi
Amerykański showman wyraził zaniepokojenie współczesnym tempem rozwoju technologicznego, jakiemu nie dotrzymuje kroku tempo rozwoju ludzkiej percepcji. Narzekał, że choć jesteśmy stale zapatrzeni w swoje smartfony, to nie zmądrzeliśmy. Odniósł się do przemówienia występującego wcześniej Stephena Hawkinga na temat istnienia inteligentnego życia w kosmosie. Zdaniem Kinga coraz trudniej znaleźć takie na Ziemi.

W jego ocenie największym problem dzisiejszych czasów jest zbyt wiele źródeł informacji i niemożność skupienia uwagi. Granicą dla dziennikarza pozostaje 8,5 minuty na antenie, bowiem w powszechnym przekonaniu współczesny odbiorca nie potrafi się skupić na dłużej. Nawet największe tematy powinny zmieścić się w tym krótkim przedziale, co nie pozwala na dogłębne poznanie problemu.

Jak rozmawiać z dyktatorem?

- Nie chcielibyście usiąść obok mnie w samolocie – ostrzegał King. – Nie skończyłem uniwersytetu, więc ciągle zadaję pytania. Niedawno leciałem obok szefa koncernu samochodowego. Po kilku godzinach ja wiedziałem już wszystko o samochodach, a on chował się przede mną w toalecie.

King żałuje, że mimo wielu starań, nie udało mu się zrobić wywiadu z Fidelem Castro. Pytany, kogo najbardziej chciałby zobaczyć na fotelu swojego rozmówcy, odparł, że Boga.
- Zacząłbym od pytania, czy ma dzieci. Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby zaprzeczył – żartował. – Dorzuciłbym, że musimy się streścić w 8,5 minuty.

Jeśli chodzi o postaci historyczne, guru amerykańskiego dziennikarstwa chciałby porozmawiać z Napoleonem oraz Hitlerem.
- Gdybym mógł przeprowadzić rozmowę z kimś naprawdę złym, próbowałbym dociec, jak znalazł się w tym miejscu życia – mówił King. – Żaden zły człowiek nie sądzi, że jest zły. Nikt nie wstaje rano i mówi do lustra: „dziś dam wszystkim popalić!”. Sekretem rozmowy z kimś takim jest nie antagonizować, nie atakować na wstepie. Gdy masz przed sobą kogoś w rodzaju Osamy bin Ladena, to pytaj o jego dzieciństwo, młodzieńcze decyzje i ideały, a w ten sposób w końcu dojdziesz do prawdy.

Zagadnięty, o co zapytałaby obcych, gdyby wylądowali na Ziemi, odparł, że taki wywiad jest mało prawdopodobny:
- Zauważcie, że oni zawsze lądują na prowincji, nigdy w dużych miastach. Co tam jest takiego do odkrycia?

Recepta na „fake news”
Pytany o współczesny fenomen „fake news”, King powiedział wprost, że nie do końca rozumie to zjawisko. Przekonywał, iż przez całą swoją karierę ani razu nie spotkał się z sytuacją, by dziennikarz celowo i świadomie wprowadzał odbiorców w błąd.
Jako receptę na „fake news” podał zwiększenie czytelnictwa. Zdaniem Kinga czytanie książek oraz gazet rozwija zdolność krytycznego myślenia i potrzebę zdobywania solidnej wiedzy. Kto czyta, ten potrafi skupić uwagę na dłużej niż 8,5 minuty.

Duma zawodowa
Oceniając jakość współczesnego dziennikarstwa, King powiedział, że jego zdaniem nie jest ono dziś gorsze niż kiedyś. W jego opinii niegdyś dziennikarze byli lepiej wykształceni i przygotowani do zawodu, jednak było ich mniej. Twórca jednego z najpopularniejszych show w USA uważa, że w dzisiejszych czasach zaufanie do dziennikarzy spada, bowiem są ludzie podważający wartość prawdziwej informacji, bo to sprzyja ich interesom politycznym lub biznesowym.

- Dziennikarze mają swoje opinie i nie widzę w tym nic złego, dokąd nie wpływa to na jakość pracy – przekonywał King. - Prawdziwie dobry dziennikarz pragnie tylko jednego, czyli interesującej historii do opowiedzenia. Wciąż jestem dumny, że uprawiam swój zawód.

King poradził współczesnym mediom, by trzymały się z daleka od polityków i biznesmenów, którzy podważają wiarygodność dziennikarstwa oraz kwestionują możliwość podawania obiektywnych informacji.

- Jeśli ktoś twierdzi, że media jako takie są złe, nie należy dawać mu głosu, niech to sobie opowiada na własnym podwórku – skwitował.

Starmus IV, Trondheim, Norwegia, Norweski Uniwersytet Nauki i Technologii (NTNU)
Trwa ładowanie komentarzy...