„Norwegowie imigrowali z Polski” - historyczne przemówienie monarchy

Król Harald przemawia w Oslo do 1500 zgromadzonych gości
Król Harald przemawia w Oslo do 1500 zgromadzonych gości Sven Gj. Gjeruldsen, Det kongelige hoff
Norwegia żyje przemówieniem króla Haralda, jakie monarcha wygłosił podczas dorocznego przyjęcia odbywającego się 1 września w ogrodzie zamku królewskiego w Oslo.

„Kocham króla. Amen" - napisał na Facebooku polityk Kai Østensen, działacz ruchu LGTB. Wtórowało mu wielu rodaków i norweskie media. „Jesteś wspaniałym człowiekiem królu Haraldzie, Norwegia może być dumna, że ma ciebie za króla”, „Najlepsze przemówienie, jakie kiedykolwiek wygłosił monarcha, chyba zostanę rojalistą", „Brawo król!” - takie komentarze można znaleźć pod artykułem dziennika „Aftenposten” z treścią wystąpienia. Są też głosy sprzeciwu, nie każdy zgadza się z przekazem monarchy.

„To przemówienie było po prostu fantastyczne. Tak dobre, że ktoś powinien podłożyć do niego muzykę" - powiedział dla „Aftenposten” medioznawca, specjalista od retoryki Kjell Terje Ringdal. Co takiego powiedział król Harald do zgromadzonych w ogrodzie 1500 gości?

Czym jest Norwegia?

Tłumaczenie skróconego królewskiego przemówienia:

„Norwegia to przede wszystkim ludzie. Norwegowie to mieszkańcy regionu Nordland, Trønderzy, mieszkańcy południa i wszystkich innych regionów. Norwegowie imigrowali tu również z Afganistanu, Pakistanu i Polski, Szwecji, Somalii i Syrii. 110 lat temu moi dziadkowie imigrowali z Danii i Wielkiej Brytanii.
Nie zawsze jest łatwo określić, skąd przybyliśmy i do jakiego narodu przynależymy. To, co nazywamy domem, jest tam, gdzie nasze serca - a te nie zawsze mieszczą się w granicach państw.

Norwegowie są młodzi i starzy, wysocy i niscy, pełnosprawni i jeżdżący na wózkach inwalidzkich. Coraz więcej osób ma ponad sto lat. Norwegowie są bogaci, biedni i średnio zamożni. Lubią piłkę nożną i ręczną, wspinają się po górach albo żeglują, podczas gdy inni najbardziej lubią odpoczywać na sofie. (...)
Norwegowie to zaangażowana młodzież i doświadczeni seniorzy. Norwegowie są singlami, ludźmi rozwiedzionymi, członkami rodzin z dziećmi i starymi, dobrymi małżonkami. Norwegowie to dziewczyny, które kochają dziewczyny, chłopcy kochający chłopców oraz chłopcy i dziewczyny zakochani w sobie nawzajem.

Norwegowie wierzą w Boga, Allaha, Wszystko i Nic. Słuchają Griega i Kygo, Hellbillies i Kari Bremnes.
Innymi słowy: Norwegia to wy. Norwegia to my.

Kiedy śpiewamy „Tak, kochamy ten kraj", powinniśmy pamiętać, że śpiewamy również o sobie nawzajem. Z tego powodu nasz hymn narodowy jest też pieśnią o miłości do Norwegów.
Moją największą nadzieją dla Norwegii jest to, że będziemy potrafili zadbać o siebie nawzajem. Że nadal będziemy budować ten kraj w oparciu o zaufanie, współpracę i szczodrość. Że będziemy mieli świadomość, iż wszyscy - bez względu na różnice - jesteśmy jednym narodem. Że Norwegia jest jednością.”


Dwa kraje, dwie planety
Jako Polka mieszkająca w Norwegii czytam to przemówienie na dwa sposoby.

Wzrusza mnie ono jako imigrantkę i osobę o liberalnych poglądach. Nie po raz pierwszy król Harald w swoim przemówieniu włącza mnie do norweskiej wspólnoty, mówiąc, że to okey mieć dwie ojczyzny, bo związki z krajami urodzenia i zamieszkania, a tym samym tożsamość narodowa, mogą mieć status „to skomplikowane”. Podziwiam połączenie prostoty wypowiedzi i emocjonalne zaangażowanie, jak również głębokie człowieczeństwo oraz zrozumienie dla różnorodności cechujące to przemówienie. Porusza mnie egalitaryzm i szacunek dla człowieka, bez względu na jego pochodzenie, wyznanie, orientację, zawód czy stan zdrowia. Cieszy, że król, dla wielu Norwegów będący moralnym autorytetem, wskazuje drogę, prosząc abyśmy się szanowali i współpracowali. Czuję, jakby ktoś otworzył przede mną ramiona.

To kojące

Jako Polka wychowana nad Wisłą próbuję sobie wyobrazić, że podobne słowa głowa państwa lub inny ważny polski polityk wygłasza w Warszawie. Że spotykają się one z sympatią i stają podstawą do merytorycznej, mądrej debaty. Teoretycznie to powinno być możliwe, przecież stolice Polski i Norwegii dzieli zaledwie 1300 km, Polacy i Norwegowie należą do tego samego kręgu kulturowego. W praktyce to marzenie równie realne jak oczekiwanie, że Marit Bjørgen i Justyna Kowalczyk zostaną najlepszymi przyjaciółkami, wspólnie kupią chatkę na Svalbardzie i będą tam razem trenować co lato przy blasku nigdy niezachodzącego słońca.

To smutne.
Trwa ładowanie komentarzy...