A jeśli Justyna Kowalczyk miała rację?

Justyna Kowalczyk na zawodach w norweskim Trondheim
Justyna Kowalczyk na zawodach w norweskim Trondheim Sylwia Skorstad, Trondheim 2009
W norweskim narciarstwie biegowym kolejna afera dopingowa. Redaktor sportowy norweskiej gazety „Aftenposten” tytułuje najnowszy felieton znaczącym: „Pora przyznać, że Justyna Kowalczyk miała rację”.

Norwegowie jeszcze nie złapali oddechu po skandalu z udziałem multimedalisty Martina Sundb’ego, któremu za niewłaściwe używanie środków na astmę odebrano tytuły, a tu telewizja TV2 ujawniła, iż zeszłej zimy Norweski Związek Narciarski (Norges Skiforbund) oferował zdrowym narciarzom dostęp do leków na astmę. Miało się to zdarzyć przed międzynarodowym biegiem narciarskim. Dziennikarze nie podali nazwiska źródła informacji, ale podkreślili, że taka propozycja była dla niego (lub dla niej) dużym zaskoczeniem.

Przedstawiciel Norweskiego Związku Narciarskiego Vidar Løfshus skomentował te doniesienia w następujący sposób: „dostęp do urządzenia inhalacyjnego to zwyczajna profilaktyka zdrowotna, chodzi o utrzymanie dróg oddechowych w dobrej kondycji”. Tego było za wiele dla komentatora sportowego Oli Bernhusa. W opublikowanym w „Aftenposten” felietonie dziennikarz zastanawia się, czemu służy podawanie leków ludziom zdrowym i przypomina pytanie, jakie swego czasu postawiła polska biegaczka Justyna Kowalczyk: „Jak to możliwe, że w kraju o tak czystym powietrzu jest tylu astmatyków?

Fińska i szwedzka prasa już dobitnie komentują doniesienia sąsiadów: „To doping!”.

Narty Małyszem Norwegii
W Norwegii narciarstwo biegowe jest ważniejsze niż piłka nożna i piłka ręczna razem wzięte, ważniejsze niż wszystkie sporty letnie, a nawet cztery brązowe medale zdobyte właśnie na igrzyskach w Rio. To dlatego, że jest częścią norweskiej kultury, elementem stylu życia. Aktywność sportowa uprawiana zimą jest w Skandynawii bronią przed ciemnością i marazmem. Kto się nie rusza, ten ma małe szanse uporać się z sezonowym spadkiem nastroju, więc rusza się, kto może – od najmłodszego do najstarszego. Nikogo nie dziwi, że w dorocznym biegu organizowanym przez lokalny klub narciarski przy nazwisku sześciolatka widnieje gwiazdka oznaczająca, iż to jego piąty występ. W Norwegii naprawdę przypina się dzieciom narty, zanim na dobre nauczą się chodzić. Ostrożne holowanie takiego berbecia może być dla mamy i taty kolejną formą treningu.

Uwarunkowania klimatyczne sprawiają, iż w Skandynawii przez większość roku panują dobre warunki do trenowania narciarstwa. I nawet latem organizatorzy imprez sportowych nie pozwalają zapomnieć, że idzie zima, czas na nartorolkach szykować formę na sezon.

Jak cios w splot słoneczny
Poza tym Norwegia to jeden z najmniej licznych narodów Europy. Każdy sukces na arenie międzynarodowej, czy to w muzyce, filmie czy sporcie, jest szczególnym powodem do dumy. Spektakularne sukcesy narciarzy wzruszają Norwegów, tak jak nas, Polaków, porywały wyczyny Adama Małysza. Jednocześnie Norwegowie głęboko wierzą w siłę procedur oraz dobrą wolę innych (poziom zaufania społecznego jest tu jednym z najwyższych na kontynencie). Gdyby okazało się, że za przyzwoleniem działaczy sportowych zdrowi narciarze używali w niewłaściwy sposób leków na astmę, gdyby wyszło na jaw, że Justyna Kowalczyk słusznie podejrzewała nieczyste zagrania, dla Norwegów byłoby to jak cios w splot słoneczny. Mam wrażenie, że w takiej sytuacji wiele osób po prostu nie chciałoby dać wiary faktom.

Nie tylko w Norwegii jest zimno
W wywiadzie z norweską TV2 przedstawiciel Norweskiego Związku Narciarskiego podkreślał, że działacze nie robią niczego niezgodnego z prawem.

Dziś rano prezes Norweskiego Związku Narciarskiego Erik Røste wydał oficjalne oświadczenie, w którym tłumaczy, że na razie nie ma podstaw wierzyć, że jakiemukolwiek zdrowemu sportowcowi podawano leki na astmę. Jednocześnie obiecuje przyjrzeć się sprawie.
Ola Bernhus w felietonie nawiązującym w tytule do słów Justyny Kowalczyk, wyśmiewa argumenty, które od miesięcy padają w dyskusji o etyce w norweskim narciarstwie i ironizuje:

Dlaczego, biegacze w ogóle używają tych leków? Jakaż to epidemia astmy dotyka norweskich narciarzy, a omija obcokrajowców? Astma powstała z zimna? No tak, bo tylko norwescy sportowcy konkurują w minusowych temperaturach.

Bernhusowi i innym norweskim dziennikarzom zajmujących się tematem wykorzystywania leków na astmę w narciarstwie biegowym warto życzyć determinacji i odwagi w dochodzeniu do faktów. Nie będzie łatwo ani miło i nikomu nie przyniesie to dobrej sławy. Oby przyniosło prawdę.
Trwa ładowanie komentarzy...